20151127_160441~2

MOŻESZ JESZCZE WIĘCEJ, SZYBCIEJ, MOCNIEJ, LEPIEJ !

autor: Sylwester

Ostatnio, sporadycznie chodząc na siłownię, zauważyłem stale powiększającą się liczbę ludzi napalonych na to, by być ,,WIELKIMI”. I przychodzi taki chuderlaczek i łapie się od razu za hantel 20 kg, i oczywiście nie jest w stanie zrobić nawet jednego poprawnego podniesienia, ale dyszy, walczy, a kiedy odkłada ciężar, ma złudne wrażenie, że poćwiczył, że ,,napakował” łape. Nie wspominając nawet o niebezpieczeństwie poważnej kontuzji, jest to po prostu marnowanie swojego czasu. Człowiek taki nawet nic nie poczytał o poprawnym ćwiczeniu, a biorąc pod uwagę fakt, że w internecie temat ten jest absolutnie wyczerpany, ten człowiek zachowuje się po prostu głupio.

Ale, że jest to blog poświęcony ogólno rozumianej sztuce przetrwania, chcę skupić się tu na tematyce treningu pod kątem wytrzymałości, która nigdy nam nie zaszkodzi, a może być kluczowa w momentach krytycznych. Przekonaliśmy się o tym z Mateuszem już nie raz, kiedy podczas wypraw musięliśmy sporo się nachodzić zanim znaleźliśmy wodę, czy też odpowiednie miejsce na obóz.

Jak każdemu człowiekowi, który już wkręci się w temat fizycznego rozwoju, zależy mi na budowie mojego ciała, a bardziej na poprawianiu tej budowy. Najistotniejsze jednak dla mnie jest poprawianie swojej sprawności, pokonywanie własnych granic. Mam wewnątrz głos, który często mówi mi: ,,MOŻESZ JESZCZE WIĘCEJ, SZYBCIEJ, MOCNIEJ, LEPIEJ !”. I tym wpisem chciałbym sprawić, abyście i Wy odnaleźli ten głos w sobie. To rodzaj ambicji, który pojawia się w różnych aspektach. U mnie akurat najsilniej w aspekcie rozwoju fizycznego.

Jeżeli oglądaliście film ,,INTO THE WILD”, do obejrzenia którego mocno Was zachęcam, to wiecie, że Alexander przed ostatecznym wyruszeniem na Alaskę przygotowuje się fizycznie w obozie hippisów. Ta scena filmu jest tylko taką wzmianką, ale jakże jest istotna. Otóż błędem wielu ludzi jest próba osiągania wielkich celów bez  wcześniejszego przygotowania, a w konsekwencji silne zrażanie się do tematu. Tacy ludzie, w momencie porażki, często ostatecznie rezygnują z prób osiągania swoich celów, gdyż kojarzą to z przykrym doświadczeniem. Dziwnym jest, że większość z tych ludzi nie zastanawia się nawet później, co tak naprawdę zrobili źle. Po prostu rezygnują. Co więcej, szerzą potem fałszywą opinię, że nie warto próbować, że i tak się nie uda. Nie sluchajmy takich ludzi! Obudźmy się z tego pół-snu, w który nas oni wprowadzają. TO NASZE ŻYCIE, MAMY TYLKO JEDNO, WYKORZYSTAJMY TEN CZAS NA ZIEMI W PEŁNI!

To poleciałem trochę w psychologię 😉 teraz wracamy do treningu. Wiem, że nie łatwo zmotywować się po całym dniu pełnym obowiązków do tego, aby wyjść z domu na 45-minutową przebierzkę, ale przecież można biegać rano i gwarantuję Wam – doda Wam to energii, poprawi samopoczucie, w końcu zrobicie coś dla siebie już na samym początku dnia! 😉 jeżeli jest Wam trudno się zmotywować, znajdźcie partnera do treningu. Ona/on sprawi, że bardziej będzie Wam się chciało, poza tym razem będziecie się rozwijać, będziecie mogli o tym dyskutować, wspólnie się nakręcać. Czyli tak jak już wspomniałem – na początku poprawmy kondycję – czyli pobiegajmy, a dla wodnych ssaków – pływanie, też świetny ogólnorozwojowy trening, a do tego przyjemny, bo po wszystkim możemy czasem pozwolić sobie na saunę 😉

Kiedy zauważymy poprawę kondycji, co widoczne jest po ok. 3 miesiącach regularnego ćwiczenia, możemy wziąć się za poprawę naszej siły. I UWAGA! NIE TRZEBA OD RAZU LATAĆ NA SIŁOWNIĘ I WYDAWAĆ KASY! (ta opcja jest dla tych najmniej zmotywowanych, gdzie obecność innych ludzi wokół jest koniecznością, żeby ruszyć tyłek do ćwiczenia). Na początek proponuję trening ogólnorozwojowy w domu, czyli 6 Weidera, hantle, pompki, drążek. O wszystkich tych elementach treningu nie będę się tu zbytnio rozwodził, bo możecie o tym poczytać w internecie. Po około roku takiego treningu można sobie raz na jakiś czas pójść ma siłownię, żeby pobudzić mięśnie do większej pracy. Bo gwarantuję Wam, że po roku treningu domowego, po prostu poczujecie stagnację, będziecie chcięli czegoś więcej. I tutaj proponowałbym na przykład street workout, gdzie ćwiczenie w grupach meega motywuje, bo przecież chłopaki patrzą ! ;D albo dla odważniejszych – parkour, oczywiście pod okiem ludzi, którzy ogarniają temat. Poszukajcie grup w swoim mieście 😉

Wracając do tematu biegania – nie wybierajcie jednej, stałej trasy. Po pewnym czasie znudzi Wam się ona, a Wasza motywacja będzie spadać. Aby temu zapobiec, urozmaicajcie trasy, biegajcie w lesie, jeżeli pochodzicie z nad morza, plaża jest super miejscem do biegania. Góry też są mega, ale juz dla bardziej wprawionych runnerów. Zdradzę Wam, że kiedy po ciężkim dniu wracam autobusem do domu, to lubię popodciągać się na rurach konstrukcyjnych wewnątrz aurobusu;) dodaje mi to dużo energii, a i endorfiny skaczą! 😉 oczywiście zdarza się, że jestem ,,upominany” przez kierowcę, ale to rzadkość.

Tak więc szukajcie Waszych sposobów na własny rozwój, przed ostateczną realizacją planu odpowiednio się przygotowujcie i żyjcie pełnią życia!

Trzymajcie się! 😉

 

20151127_160441~2

2 comments on “MOŻESZ JESZCZE WIĘCEJ, SZYBCIEJ, MOCNIEJ, LEPIEJ !Add yours →

  1. Ćwiczysz nawet w autobusie ?! Nie tracisz czasu.
    Tylko czasem kierowca przywołuje do porządku ” Siądź na dupie chłopie i przestań pan pajacować”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *