RANA 3

NIE ZAWSZE JEST WESOŁO… NA WYPRAWIE.

autor: Mateusz

Czasem zdarza się, iż Nasza czujność w niektórych, pozornie niegroźnych czynnościach – zostaje uśpiona. Gubimy gdzieś świadomość niebezpieczeństwa, jakie może wyniknąć przez chwilę nieuwagi w danej sytuacji. Wystarczy moment,     a to co wydaje się dla Nas błahe, może przekształcić się w nieprzyjemny problem.

Te stwierdzenie mogę odnieść do wielu życiowych aspektów i okoliczności. Natomiast tym razem chciałem się skupić na zagrożeniach, jakie mogą czekać podczas wyprawy na łono natury – do lasu. Gdyby chwilę spokojnie pomyśleć, wówczas można dojść do wniosku, że jest ich mnóstwo. Nie chodzi o to, by podczas wypadu panicznie uważać na każdy krok i ruch. Tudzież warto zawsze mieć na uwadze nieszczęsne wypadki i przypadki, które zdarzyć się mogą – nawet najlepszym. Pamiętam jak parę lat temu trafiłem na pewien wpis w sieci. Tematem było „spotkanie z siekierką”. Pan Krzysztof Kwiatkowski pisał na podstawie własnego doświadczenia. Podczas używania siekiery – odrąbał sobie kciuk. Oczywiście zachował spokój i nawet sam udzielił sobie pomocy, a kciuk został przyszyty               w szpitalu. Były nawet zdjęcia. Odniosłem się do tego, ponieważ ten człowiek zna się na rzeczy i prowadzi również szkolenia survivalowe (link do Jego wpisu podam na dole 😉 ). To dowód na to, że wypadki zdarzają się także zawodowcom. Dlatego nawet oni nie są zwolnieni z myślenia, w trakcie danej czynności. A wystarczy tylko moment nieuwagi… W naszym przypadku było nieco inaczej. Przede wszystkim nie jesteśmy profesjonalistami. Tym bardziej powinniśmy uważać. Jednak nasza czujność została uśpiona. Pomimo iż było nas pięciu, żaden z nas nie zauważył               że jeden z kolegów robi spore błędy techniczne podczas używania siekierki. Do tego drewno było mokre przez deszczową pogodę. Kolega przytrzymał rąbany kawałek stopą, na linii celownika siekierki – to już błąd. Przy uderzeniu narzędzie zeszło z punktu docelowego i walnęło w stopę, pod kostką. Została rozcięta torebka stawowa i przecięta tętnica piszczelowa tylna. krew zaczęła tryskać do góry. Wezwaliśmy pomoc i uciskaliśmy ranę, by zatamować krew. Jednak byliśmy                 w środku lasu, więc trzeba było podać położenie. Dwóch kumpli pobiegło do drogi, by mogli nas zlokalizować. My zostaliśmy z poszkodowanym.

Ostatecznie nie było tak groźnie. Już w trakcie czekania na karetkę, sytuacja nieco się uspokoiła, a z rany przestało tryskać. Podoba mi się również to, że wszyscy z nas potrafili zachować zimną krew i umiarkowany spokój w pozornie niebezpiecznej sytuacji. Nikt nie spanikował. Nawet z poszkodowanym dało się żartować 😀

Ta sytuacja dała nam spore doświadczenie. Uświadomiła ponadto, by zwracać większą uwagę na zagrożenia, jakie mogą wynikać z wykonywania danych czynności. Do tego warto czasem zaobserwować, czy któryś z kompanów nie popełnia jakiegoś błędu, stanowiącego ryzyko niebezpieczeństwa. Nie usypiajmy swojej czujności, nawet jeśli mamy sporą wiedzę i wyćwiczenie. To nie zwalnia Nas z myślenia.

Materiał wideo z wyprawy:

20161117_144952

Link do wpisu Pana Krzysztofa:                                          https://www.survival.edu.pl/wp-index.php/?page_id=2357

0 comments on “NIE ZAWSZE JEST WESOŁO… NA WYPRAWIE.Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *