Rysunek1~3(1)

NOWE CELE – NOWE DOŚWIADCZENIA

autor: Sylwester

Każda samotna noc spędzona w lesie niesie za sobą bagaż nowych doświadczeń.
I tym razem nie było inaczej, gdyż ta wyprawa była szczególna – postanowiłem rozpalić i utrzymać ogień w warunkach deszczowych. Zadanie nie łatwe, bo był to przecież koniec października, ale ponieważ przygotowywałem się do niego już dłuższy czas – udało się. Oczywiście klasycznie zamierzam podzielić się z Wami najistotniejszymi i najbardziej przydatnymi dla Was wnioskami z tej pełnej wrażeń nocy.

1. Tak, jak już powiedziałem, istotną kwestią w przetrwaniu tej zimnej nocy była wiedza teoretyczna, którą zdobyłem wcześniej, dlatego warto dużo czytać
i weryfikować zdobyte informacje.

2. Nigdy nie dowiecie się jak coś zrobić, jeśli sami nie spróbujecie. Dlatego praktyka, praktyka, praktyka…

3. Kiedy podczas marszu złapie Was deszcz, a nie macie odpowiedniej osłony,
aby maszerować dalej, należy jak najszybciej rozbić obóz i w pierwszej kolejności osłonić siebie i swój bagaż przed zamoknięciem. Wystarczy obejrzeć nasz materiał ,,Survival na wesoło”.. na tym wypadzie poczuliśmy brak wiedzy na własnej skórze, ale zyskaliśmy też bezcenne doświadczenie.

4. Już podczas marszu warto zadbać o dobrą rozpałkę. Ja miałem szczęście trafić na martwą brzozę w lesie, ale już wcześniej po drodze znalazłem mnóstwo traw, które włożyłem od razu do ciepłej kieszeni, aby mogły przeschnąć. Jeśli jednak nie macie takiej możliwości, aby zdobyć rozpałkę wcześniej, na filmie specjalnie wyciąłem pukle z wnętrza gałęzi sosnowych, które świetnie spełniają rolę podpałki (wnętrze gałęzi sosnowych jest suche nawet w deszczowe, wilgotne dni!!!).

5. Kiedy mamy już podpałkę, następnie należy zadbać o drewno na opał. Mój błąd, który popełniłem tym razem, polegał na zebraniu za małej ilości paliwa – wynikło to z poprzednich wypraw, gdzie zbieraliśmy go za dużo. Pamiętajcie – lepiej mieć za dużo drewna, niż potem marznąć podczas jego zbierania późną nocą 😉

6. Świetnym paliwem w nocy okazało się właśnie drewno sosnowe – szybko schło
i łapało płomień, dawało też przy tym naprawdę dużo ciepła. W początkowej fazie ogniska starałem się rozszczepiać mokre polana, aby jeszcze szybciej łapały płomień.

7. Kiedy już uzyskałem stabilny ogień, ważne było, aby mokre drewno, które zebrałem wcześniej, mogło jak najszybciej wyschnąć. W tym celu układałem kłody bezpośrednio na ogniu na zasadzie kratownicy, gdzie u dołu wydzielało się maksymalne ciepło, a kłody leżące na wierzchu mogły sobie spokojnie schnąć.

8. W warunkach ekstremalnych, kiedy naprawdę nie mamy nic do jedzenia, świetnym rozwiązaniem są pędraki, które możemy znaleźć pod kora martwych drzew. Ja znalazłem ich kilka pod korą martwej sosny. Po odpowiednim przygotowaniu smakują jak mięso kurczaka, przy tym jest to łatwo dostępne źródło białka.

9. Nie udało mi się tym razem uzyskać klasycznej nodii – czyli syberyjskiego ogniska podłużnego, ponieważ nie miałem ze sobą siekierki. Postarałem się jednak rozciągnąć moje ognisko tak, aby wydzielało ciepło na całej długości mojego ciała.
To także spełniło swoją funkcję i nie pozwoliło mi w nocy zmarznąć. Na filmie jestem w samym polarze 😉

10. Pamiętajmy, że nawet w tak trudnych warunkach możemy znaleźć chwilę przyjemności. Kiedy ognisko już mocno grzeje, kiedy jesteśmy zabezpieczeni przed deszczem, możemy pozwolić sobie na chwilę relaksu w postaci dobrej herbaty, czy kawy. Ja bardzo lubię w takich momentach zamknąć oczy i posłuchać dźwięków lasu. Takie odprężenie pozwala na szybszą regenerację sił potrzebnych do dalszych prac obozowych.

Klasycznie zachęcam Was do tego, abyście i Wy odkrywali uroki leśnego obozowania. Jeśli wpis okazał się dla Was przydatny, jeśli macie jakieś zastrzeżenia, własne doświadczenia w tym temacie, zachęcam do pisania w komentarzach 😉 Odsyłam do obejrzenia materiału filmowego z tej nocy.

Trzymajcie się!

0 comments on “NOWE CELE – NOWE DOŚWIADCZENIAAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *