Taki mały, a tyle szkód!

autor: Mateusz

Jest słowo, które niewątpliwie zna każdy z Nas. Większość
z Nas – zapewne, miało również bliższy kontakt ze znaczeniem tego
słowa. I niestety – coraz większa liczba osób musi zmagać się
z negatywnymi, często wręcz tragicznymi skutkami tego co nosi tę
nazwę. Kleszcz. Pajęczak, o którym ostatnimi laty w Polsce mówi
się sporo. Choć jest mały, to w tym wypadku rozmiar nie ma
znaczenia, gdyż skala efektu jaki potrafi wywołać, jest olbrzymia.
Wyróżnia się kilkaset gatunków kleszczy. Gatunki te dzielą się
na rodziny: kleszcze miękkie, kleszcze twarde, oraz gatunki mieszane.
Kleszcze są przedstawicielami roztoczy. Nie będę jednak rozpisywał
się na temat różnorodności tych pasożytów. Dodam tylko, że
w Europie przeważa występowanie kleszczy z rodziny twardych.
I właśnie ten najbardziej popularny gatunek, zwany kleszczem
pospolitym (Ixodes ricinus) jest głównym przenosicielem groźnych
chorób takich jak: borelioza, anaplazmoza, tularemia czy kleszczowe
zapalenie mózgu. Choroby te są niebezpieczne. Leczenie zwykle trwa
nadzwyczaj długo i wymaga systematyczności. Niestety często już do
końca życia towarzyszą skutki uboczne i ubytek na zdrowiu. Jednak
chciałbym wrócić do kwestii nagłaśniania w Polsce tematu
kleszczy. Media ostatnio próbują uświadomić społeczeństwo o tym
jakie niebezpieczeństwo może wywołać ten pasożyt. To dobrze.
Uważam, że wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia.
Są ludzie, którzy bardzo rzadko, albo nawet wcale nie przebywają
w lesie czy na łonie natury. Więc myślą że temat kleszczy ich nie
dotyczy. Po części mają racje. Ale kleszcze, poza występowaniem
głównie w lasach i na łąkach, możemy spotkać również w miejskich
parkach czy nawet na własnym podwórku i w ogrodzie. Są też ludzie,
którzy sporadycznie wyjeżdżają do lasu, często zabierając ze sobą
dzieci. Nieświadomi zagrożenia, chodzą po różnym terenie i zaroślach,
bez uprzedniego zabezpieczenia się środkami przeciwkleszczowymi,
odpowiednim ubiorem a przede wszystkim umiejętnością wybierania
możliwie najbezpieczniejszej drogi na spacer. To źle. Skutki takiej
ignorancji bywają różne – neutralne lub na własną niekorzyść. Nawet
jeśli głoszenie ryzyka zetknięcia się z kleszczem nie przekona bądź nie
dotrze do wszystkich, to wciąż uważam takie działanie za sensowne.
Zawsze będzie przynajmniej garstka osób, które tego skutkiem
przemyślą swoje dotychczasowe przekonania, albo nawet uświadomią
sobie realne zagrożenie. Prawdą jest to, że najlepszym rozwiązaniem
jest unikanie przebywania w lesie, na łąkach, w ogrodzie. Nie wszyscy
mają taką możliwość. Pracownicy leśni, turyści, żołnierze, czy ludzie
zajmujący się survivalem mają częsty kontakt z naturą. Wtedy należy
możliwie najlepiej uchronić się przed przykrymi spotkaniami
z kleszczami. Jest kilka sposobów, które pozwolą Nam na zapewnienie
sobie skutecznej ochrony. Większość omówiłem w poniższym materiale
wideo, zapraszam:

Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że pomimo iż mamy październik, to nie
oznacza to, że kleszczy już nie ma. Kleszcze aktywne są nawet do końca
listopada. Myślę, że porady z tego wpisu pomogą Ci skutecznie radzić
sobie z kleszczami w przyszłości i w kolejnych sezonach.

1 comment on “Taki mały, a tyle szkód!Add yours →

  1. Kiedyś nie było tyle kleszczy. A teraz z roku na rok słyszymy że jest ich coraz więcej! Za kilka lat nie będziemy mogli wyjść bezpiecznie na własne podwórko 😮

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *